Bałkany 2014

Chorwacja
23.08-24.08 (2 dni)

O powrocie na Bałkany myślałem od dawna. Jechałem przez Bałkany równo 10 lat temu i bardzo dobrze wspominam tamtą podróż. Razem z Romanem odwiedziliśmy wtedy wiele ciekawych miejsc, przejechaliśmy wiele malowniczych dróg, ale jeszcze więcej miejsc i dróg ominęliśmy. Szczególnie Albanii nie mogłem sobie odżałować. Lata leciały, czasy się zmieniały, dzika Albania zaczęła się cywilizować. Coraz częściej docierały do mnie informacje o nowych asfaltowych drogach, o rozbieranych bunkrach, o budowanych hotelach. Albania znika w oczach. Trzeba się spieszyć, żeby ją zobaczyć zanim zniknie zupełnie. Chcę zobaczyć Albanię zanim pokryją ją siatką asfaltów i zanim stanie się celem autokarowych wycieczek. Ale nie tylko Albania ma zapomniane, szutrowe drogi. Ślęcząc godzinami nad zdjęciami satelitarnymi zacząłem odkrywać zapomniane drogi we wszystkich państwach byłej Jugosławii. I tak zaczął mi w głowie kiełkować pomysł na kolejną podróż: Bałkany off-road. Będzie ciężko, będzie pchanie obładowanych rowerów po kamieniach, ale będzie też tak pięknie, jak to tylko możliwe.

 
Bośnia i Hercegowina
25.08-28.08 (4 dni)

Na jakiś czas żegnamy się z Chorwacją. Ostatnią noc spędzamy wśród pól. Na wyciągnięcie ręki mamy winogrona, melony i arbuzy. Z samego rana ruszamy w trasę i chwilę później przekraczamy granicę z Bośnią i Hercegowiną. To taki dziwny kraj. Został stworzony sztucznie z dwóch różnych narodów i dwóch zupełnie odmiennych kultur i religii. Jak oni tu się dogadują? Nie dogadują się. Chrześcijanie i muzułmanie żyją obok siebie, ale wieść niesie, że w każdym domu można znaleźć broń. Tolerują się, ale to, co popchnęło ich do wojny w 1992 roku nadal jest obecne. Bośnia i Hercegowina to naprawdę dziwny kraj. Kraj z olbrzymim bezrobociem i przerośniętą do granic możliwości administracją. Kraj zaminowany wzdłuż i wszerz. Na rozminowanie oczywiście brakuje pieniędzy. Tuż przed naszym przyjazdem Bośnię nawiedziła ogromna powódź. Zalała domy, drogi i co gorsze, przesunęła wiele ukrytych w ziemi min. To wszystko działo się jednak na północy i w centrum kraju. Nasza trasa prowadzi przez południowy skrawek państwa, czyli tylko przez Hercegowinę. Nie powinniśmy mieć kłopotu z minami .

 
Dubrownik i Czarnogóra
29.08-8.09 (11 dni)

Po raz drugi na tej wyprawie wjeżdżamy do Chorwacji. Chcemy odwiedzić Dubrownik, najpiękniejsze miasto w tej części świata. Mówcie sobie, co chcecie. Że tłum. Że komercja. Że ceny z kosmosu. Dubrownik jest najpiękniejszy i na przekór wszystkiemu i tak warto go zobaczyć. Zjeżdżamy do niego prosto z gór. Podziwiamy Dubrownik już z daleka, pod wieczór, gdy niebo staje się coraz ciemniejsze, gdy coraz trudniej odróżnić je od wody, a miasto zamienia się w wyspę świateł. Następnego ranka, stojąc dokładnie w tym samym miejscu mamy zupełnie inny widok. Patrzymy na czerwone dachy i bezkresne, błękitne morze, na którym połyskują większe i mniejsze łódeczki. Widzimy nawet grupki kajakarzy opływających miasto i znikających za wyspą Lokrum. Jeszcze chwila i przekraczamy bramy Dubrownika.

 
Albania, Góry Przeklęte
9.09-15.09 (6 dni)

Kolejny poranek w wynajętym domku nad jeziorem Plavsko. Poprzedni dzień minął nam na patrzeniu jak pada deszcz. Nawet próbowaliśmy wyjechać, ale zdążyliśmy się tylko spakować, a potem patrzyliśmy jak krople deszczu rozbijają się o sakwy. Dopiero pod wieczór udało się zrobić mały spacer do miasta. Czy dziś będzie podobnie? Zanim podniosę się z łóżka uważnie nasłuchuję odgłosów z zewnątrz. Cisza. Nawet przemoczony kot, z którym zdążyliśmy się zaprzyjaźnić nie miauczy błagalnie, by wpuścić go do środka. Czyżby przestało padać? Wychodzę na taras. Świat się odmienił i nabrał kolorów. Nie tracimy ani chwili. Po całym dniu lenistwa pcha nas w drogę. Przed nami przecież Albania, kraj, na który czekamy od początku tej podróży.

 
Albania, wzdłuż Drinu
16.09-20.09 (5 dni)

Drin jest najważniejszą rzeką północnej Albanii. Jego źródeł można szukać w Kosowie (Biały Drin) lub w Macedonii (Czarny Drin). Obie rzeki łączą się w pobliżu Kukës i pod wspólną nazwą Drin płyną w kierunku Szkodry. Przez wieki Drin był rwącą rzeką przedzierającą się przez góry głębokimi dolinami. Wszystko zmieniło się w latach 60. XX wieku. Podjęto wtedy decyzję o budowie systemu hydroelektrowni, które miały uniezależnić Albanię od dostaw prądu z zagranicy. Plan się powiódł. Górski odcinek Drinu przecięły dwie zapory, które nawet dzisiaj dostarczają 90% energii elektrycznej zużywanej w Albanii. Zapory nie są największe, ani najwyższe, ale do zapewnienia odpowiedniej mocy elektrowniom wcale nie musiały takie być. Wody rzeki zostały zamknięte w wąskie i kręte jeziora, ale za to długie na kilkadziesiąt kilometrów. Efektem ubocznym budowy zapór było całkowite zniszczenie głównych dróg w tym rejonie.

 
Macedonia
21.09-24.09 (4 dni)

Nasza rowerowa włóczęga przez Bałkany powoli dobiega końca. Pozostała nam już tylko Macedonia, a dokładniej przejazd do Skopje, skąd ma nas zabrać powrotny autokar. Za bardzo nie wiemy czego możemy spodziewać się w Macedonii. W mediach poczytać można o problemach z nazwą tego państwa i jego największym bohaterze, Aleksandrze Wielkim. Powodem problemów są Grecy, którzy twierdzą że Aleksander był Grekiem, a Macedonia to nazwa greckiej prowincji. Macedończycy uważają oczywiście inaczej i na złość Grekom gdzie się tylko da stawiają pomniki upamiętniające swojego herosa. My nie zamierzamy rozstrzygać ich sporu, chcemy tylko zobaczyć kawałek tego słabo znanego państwa, wybierając boczne i mało uczęszczane drogi. Czas nas goni, więc siłą rzeczy największe atrakcje Macedonii musimy ominąć. Nie zobaczymy jeziora Ochrydzkiego i jego okolic. W ogóle nie ruszymy na południe. Musimy skupić się na małym, północno-zachodnim skrawku państwa. Mamy jednak szczęście, bo właśnie tutaj leży niezwykły Park Narodowy Mavrovo.