Saksonia i północne Czechy 2016


Czeska Szwajcaria

Kontynuujemy naszą podróż po Górach Połabskich. Docieramy do granicy z Czechami i jedziemy dalej na wschód. Część niemiecka, zwana Szwajcarią Saksońską płynnie przechodzi w część zwaną Szwajcarią Czeską. Tam również znajdują się piesze i rowerowe szlaki turystyczne oraz kilka ciekawych skał. My wybieramy spacer do największej atrakcji tego rejonu, do skały Pravčická brána. Jest to imponujący łuk skalny, największy w Europie. Dojść tam można tylko pieszo, wjazd rowerami jest zabroniony. Zostawiamy je przy asfaltowej drodze, jakiś kilometr za Hřenskiem, w miejcu zwanym Tři prameny. Stąd do celu jest już tylko 2,5 km wygodną ścieżką pnącą się w górę. Już sama ścieżka do bramy jest dużą atrakcją. Prowadzi szerokim, brukowanym duktem przez las, przeciska się pod pionowymi skałami, a pod koniec robi ostre zygzaki i nawet przechodzi nad samą sobą stalowym mostkiem. Do kompletu mamy jeszcze krótki tunel i już widać bramę i wkomponowany w skały pałacyk. Ale to jeszcze nie jest to. Żeby naprawdę zachwycić się tym miejscem trzeba zapłacić 75Kč i wejść na kilka platform widokowych wznoszących się powyżej bramy. Dawniej można było wejść nawet na sam dach bramy, ale w 1980 roku ten punkt zamknięto, co akurat uważam za bardzo dobrą decyzję.

Po zobaczeniu bramy można kontynuować wycieczkę aż do miejscowości Mezní Louka, a stamtąd udać się innym szlakiem doliną rzeki Kamenice z powrotem do Hřenska. Wybierając jednak tą drogę mielibyśmy dwie (płatne) przeprawy łódką ciasnym i podobno bardzo pięknym wąwozem. Taka pętla jest dość długa i zajęłaby cały dzień. Na nas czekały jednak pozostawione bez opieki rowery, więc wróciliśmy do nich tą samą drogą.

Pravčická brána dostępna jest wyłącznie pieszo, ale w okolicy jest też Malá Pravčická Brána i do niej prowadzi już szlak rowerowy. Postanowiliśmy ją odszukać. Dojazd do niej jest bardzo prosty. Wystarczy kilometr za Mezní Louka skręcić w lewo, w wąską asfaltową drogę i podążać za znakami szlaku. Odnaleźliśmy ją bez trudu i... niemal parsknęliśmy śmiechem. Efektu "wow" brak. Małe to, podmurowane, żeby się nie zawaliło i do tego szczelnie obrośnięte lasem. Być może wrażenie byłoby inne, gdybyśmy trzy godziny wcześniej nie widzieli tej prawdziwej bramy. Ta mała to tylko kiepska imitacja.

Nieco na uboczu, poza obszarem Czeskiej Szwajcarii stoi inna, niezwykle interesująca skała. Nazywa się Panská skála. Znaleźć ją można na skraju miejscowości Kamenický Šenov, po jej wschodniej stronie. Prowadzą tam dwa szlaki piesze i jeden rowerowy. Nie ma żadnych biletów wstępu, barierek i ograniczeń w zwiedzaniu, chociaż podobno odwiedzają to miejsce tłumy turystów. Świadczyć o tym może pobliski, olbrzymi parking, ale w dniu, w którym my tam byliśmy parking był zupełnie pusty, a po skale kręciły się tylko pojedyncze osoby.

Panská skála to resztki dawnego komina wulkanicznego, w którym ciekły bazalt zastygł w formie pięciokątnych i sześciokątnych słupów. Ich wiek szacuje się na 30 milionów lat. W XVIII wieku powstał tu kamieniołom, który przetrwał aż do początków XX wieku. To właśnie prace przy pozyskaniu bazaltu ostatecznie odsłoniły te niezwykłe formacje. Wtedy też powstał wykop, który dziś zalany wodą tworzy malownicze jeziorko. Oglądając te równo poustawiane skalne bloki trudno uwierzyć, że powstały same, bez pomocy człowieka.

Pravčická brána Pravčická brána Malá Pravčická brána
Panská skála Panská skála Panská skála

Czeski Raj - zamki Frýdštejn i Vranov

Następny, niezwykle atrakcyjny rejon w Czechach znajduje się zaledwie kilkadziesiąt kilometrów dalej. To naszpikowany starymi zamkami i skalnymi miastami Czeski Raj. Nie ma on ściśle określonych granic, ale mniej więcej można przyjąć, że zaczyna się od zamku Frýdštejn na północy i kończy w miasteczku Jičín na południu. W teorii to raptem 30-40 km, a w rzeczywistości tyle ciekawych miejsc, że starczyłoby na wiele dni pieszej lub rowerowej wędrówki.

Zaczynamy od samej północy, czyli zamku Frýdštejn. Potężna warownia o dwumetrowych murach została wzniesiona w XIV wieku na wysokiej i niedostępnej górze. Część pomieszczeń została wykuta w skale. Można je oglądać do dziś. Głównym elementem obronnym zamku była wieża o wysokości 15 metrów. Ona również się zachowała. Wejście do wieży znajduje się 7 metrów nad ziemią. Kiedyś prowadził do niej drewniany pomost z dachu innego budynku, dziś turyści mają prościej, bo do ściany przymocowano kręcone, metalowe schodki. Z wieży sięgającej ponad najwyższe drzewa rozpościera się szeroki widok na całą okolicę.

Zaledwie 1,5 km dalej na południe mamy już następny zamek. Nazywa, albo raczej nazywał się Vranov. Zamieszkany był krótko, gdyż jego początki to XV wiek, a już w XVI wieku został opuszczony. Uznawany jest za najbardziej skomplikowany zamek w Czechach. Posadowiono go na skalnej grzędzie, wysoko nad doliną Izery. Skała była bardzo wąska, więc zamek był plątaniną schodów, drabin, wykutych w skale pomieszczeń i drewnianych dobudówek. To wszystko dziś jeszcze widać, i to pomimo tego, że w XIX wieku zamek i jego okolica zostały przebudowane na romantyczny punkt widokowy pełen pomników, płaskorzeźb i innych detali upamiętniających znanych pisarzy, poetów i legendarnych wojowników. Po przebudowie zamek otrzymał też nową nazwę: Pantheon.

Obydwa zamki łączy czerwony szlak pieszy. Wjazd na niego rowerem jest zabroniony, ale my zignorowaliśmy ten zakaz. Jechać tam za bardzo się nie da. To było 1,5 km wnoszenia i znoszenia rowerów po schodach, kamieniach i korzeniach. A jednak było warto. Wąska ścieżka przeciska się pod skałami noszącymi nazwę Vranovský hřeben. W najwyższym miejscu pokręconymi, drewnianymi schodkami można dostać się na sam szczyt skały, na punkt widokowy. Później zaczynamy spotykać pomniki Pantheonu, aż w końcu docieramy pod sam zamek Vranov.

Zamek Frýdštejn Zamek Frýdštejn Zamek Frýdštejn
Vranovský hřeben Vranovský hřeben Vranovský hřeben
zamek Vranov zamek Vranov zamek Vranov

Na ścieżce między zamkami Frýdštejn i Vranov jedno miejsce jest wyjątkowe. To brama prowadząca do miejsca zwanego Małym Pantheonem. Powstała podczas przebudowy zamku Vranov w XIX wieku. Dziś obrośnięta drzewami i zapomniana wygląda jak gotowy plan filmowy do Władcy Pierścieni.

Brama do Małego Pantheonu Brama do Małego Pantheonu Kamienne schodki przy bramie do Małego Pantheonu

Czeski Raj - zamki Zbirohy, Hrubý Rohozec, Valdštejn i Hrubá Skála

Po pierwszych dwóch, bardzo interesujących zamkach, następne twierdze zaczynają pojawiać się jedna po drugiej. Jeszcze tego samego dnia docieramy do zamku Zbirohy. Jest jednak wieczór, więc zwiedzanie zostawiamy sobie na jutro. Trochę niepotrzebnie. Zbirohy to ruiny na skalistym wzgórzu. Nikt ich nie zamyka i nikt nie pilnuje. Za to między starymi murami znajduje się świetne miejsce na postawienie namiotu. Trzeba było tam po prostu podjechać rowerami, ale my, nie wiedząc o tym, spaliśmy dużo niżej w lesie. Z zamku nie zostało już wiele. Jest kilka kamiennych ścian, jest wykuta w skale komnata, ale to w zasadzie wszystko. Las pochłonął już całe wzgórze i szerszych widoków nie ma.

Zjeżdżamy do Turnov. To małe, sympatyczne miasteczko nad rzeką Izerą. Na jego skraju wznosi się następny zamek. Nazywa się Hrubý Rohozec. Zamek nigdy nie został opuszczony i nigdy nie popadł w ruinę. Dziś jest pięknie zachowaną rezydencją, ale zwiedzać go można tylko z przewodnikiem. Dla tych, którzy nie chcą czekać na wyznaczoną godzinę i iść wyznaczoną trasą (czyli dla nas) pozostaje tylko zamkowy dziedziniec.

Zaledwie kilka kilometrów na południe od Turnova leży Hruboskalsko, chyba najbardziej znane skalne miasto w rejonie Czeskiego Raju. Odwiedzane jest tłumnie przez pieszych, rowerzystów i wspinaczy. Nie zagłębiamy się między skały, tylko jedziemy bokiem, raz po raz spotykając łuczników. Kilkadziesiąt osób podzielonych na małe grupki strzela do wszystkiego wokół, od sztucznego rekina pływającego po jeziorku po jakieś schowane w lesie cele, których nawet nie jestem w stanie dostrzec. Mijamy ich zastanawiając się, czy nie wpadnie im do głowy obrać za swój cel dwójki rowerzystów.

W rejonie Hruboskalska też są zamki. Najpierw odwiedzamy Valdštejn posadowiony na wąskiej i długiej skale, a potem Hrubá Skála zamieniony na hotel. Mapa wskazywała, że jest tam też trzeci zamek, a przynajmniej jego ruiny, ale pomimo spenetrowania pieszo właściwego miejsca niczego nie udało nam się znaleźć.

zamek Zbirohy zamek Zbirohy zamek Hruby Rohozec
zamek Hruby Rohozec zamek Valdštejn zamek Hrubá Skála

Czeski Raj - zamek Trosky

W końcu nadchodzi czas na najważniejszy zamek Czeskiego Raju - Trosky. Owszem, są piękniejsze, lepiej zachowane, być może ciekawsze, ale drugiego tak posadowionego zamku nigdzie nie ma. Zamek zbudowano na wierzchołku dawnego podwójnego komina wulkanicznego. Pozostała po nim samotna góra z której wystają dwie bazaltowe skały. Jest to dawna lawa, która zastygła wewnątrz kominów. Przez miliony lat kominy uległy całkowitej erozji, a twarda skała pozostała. Na obydwu skałach zbudowano masywne wieże, które połączono ze sobą potężnymi murami wysokimi na prawie 15 metrów. Do murów przylegał dwór. Położenie i fortyfikacje tworzyły warownię nie do zdobycia. Zamek był wąski i bardzo wysoki. Różnica między bramą, a wieżami wynosi 60 metrów! Charakterystyczną sylwetkę tego zamku widać niemal z każdego, bardziej wyeksponowanego miejsca w okolicy. Już pierwszego dnia, błądząc po murach zamku Frýdštejn, widzieliśmy majaczący na horyzoncie Trosky. Potem pojawiał się wielokrotnie, aż w końcu stanęliśmy u jego stóp.

Wnętrze zamku nieco rozczarowuje. Są mury, są dwie wieże. Na jedną z nich, tą niższą zwaną Babą można wejść. Druga, wyższa i smuklejsza, zwana Panną jest niedostępna. Można tylko wejść na koronę murów, pod skałę, na której wznosi się wieża. I to w zasadzie wszystko. Pozostaje uczucie pustki i niedosytu. Zamek przez kilka dni rozpalał wyobraźnię, a okazał się zwykłym murem z wieżą. Żadnych komnat, tajemnych przejść lub pomieszczeń wykutych w skałach. Nic. Mur i wieża. Tylko nie pomyślcie sobie, że nie warto go odwiedzać. Warto, choćby dla widoków z wieży.

zamek Trosky zamek Trosky zamek Trosky

Czeski Raj - Prachovské skály

Z zamkami Czeskiego Raju dajemy sobie już spokój. W zasadzie zwiedziliśmy wszystkie najatrakcyjniejsze. No, może z wyjątkiem zamku Kost, który leży trochę za bardzo z boku naszej trasy. Czego nie widzieliśmy? Skalnych miast. Byliśmy co prawda w rejonie Hruboskalska, ale nie weszliśmy na prowadzące tam piesze szlaki. Odwiedziliśmy zaledwie jeden punkt widokowy znajdujący się tuż przy naszej drodze. To zdecydowanie za mało. Na koniec naszej wędrówki po Czeskim Raju postanawiamy to nadrobić i udajemy się w Prachovské skály.

Zaczyna nam dawać w kość pogoda. Dwa dni temu, podczas nocy spędzonej w lesie pod zamkiem Valdštejn rozszalała się burza, która definitywnie zakończyła lato. Wczoraj było już dużo chłodniej i do tego deszczowo. Zamek Trosky zwiedzaliśmy w deszczu, a wieczorem lało już tak mocno, że zrezygnowaliśmy z namiotu i szukaliśmy noclegu pod dachem. Wyglądało na to, że Prachovské skály też będą deszczowe, ale jeszcze tym razem nam się udaje. Wyrok zostaje na kilka godzin odwleczony.

Wejść w Prachovské skály można z kilku stron. My podjeżdżamy na oficjalny parking i pod oficjalne kasy. Wstęp kosztuje 70 Kč. Płacimy i wchodzimy. Myślę, że Prachovské skály są najciekawszym skalnym miastem w okolicy. Na niewielkim obszarze wznosi się cała masa wysokich, pionowych ścian, które popękały tworząc szczeliny. Liczne, znakowane ścieżki wciskają się w nie i schodami ciągną w górę. Najwęższa ze szczelin, którymi można przejść ma zaledwie 35 cm szerokości! Robi to spore wrażenie. Szlaki prowadzą na szczyty skał, skąd rozpościerają się rozległe widoki. Prachovské skály są na tyle małe i ciasne, że wystarczą dwie godziny spaceru, by dotrzeć do wszystkich najciekawszych miejsc. Szlaki rozchodzą się oczywiście dużo dalej i to we wszystkie strony, ale to już pomysł na wycieczkę z plecakami, a nie z rowerami, które czekają na nas w dolinie.

Prachovské skály Prachovské skály Prachovské skály Prachovské skály
Prachovské skály Prachovské skály Prachovské skály

Prachovské skály zamykają od południa rejon Czeskiego Raju. Zjeżdżamy do Jičína, miasteczka kojarzonego przede wszystkim z rozbójnikiem Rumcajsem. Na rynku nie stoi jednak Rumcajs, ani nawet jego Hanka, a blaszany smok. Wcisnął się między ławki i samochody i wygląda tak jakoś obco, jakby był z innej bajki.

Jičín Jičín Jičín

Na tym kończymy przejazd przez Czeski Raj. Zajęło nam to aż cztery dni, chociaż odległość od jednego końca do drugiego jest tak mała, że można to zrobić w jeden. Ciekawych miejsc w rejonie jest jednak tak dużo, że nawet gdybyśmy zostali następne cztery dni, to też byśmy się nie nudzili. Poniżej zamieszczam mapkę Czeskiego Raju wraz z trasą naszego przejazdu. Zaznaczyłem na niej kilka miejsc przez nas odwiedzonych lub wartych odwiedzenia.

Czeskie miasteczka i wioski

Pogoda psuje się na potęgę. Jedziemy dalej na wschód, ale po deszczach przychodzi tak silny wiatr, że prawie zatrzymuje nas w miejscu. Drogi usiane są gałęziami, a miejscami trafiamy nawet na powalone drzewa. Później powraca marznący deszcz lub deszcz ze śniegiem. Jedziemy jeszcze do Novégo Města nad Metují, a potem do Jaroměřa, ale to są już ostatnie miejscowości do jakich zaglądamy w Czechach. Pogoda zaczyna nas stamtąd wyganiać.

Odwiedziliśmy w Czechach kilka zabytkowych miasteczek. Wszystkie były czyste, zadbane, wszystkie miały historyczny układ z brukowanym rynkiem otoczonym niskimi kamieniczkami. Mogłoby to wyglądać naprawdę ładnie, ale nie wygląda. Wrażenie psują samochody. Czesi jeszcze nie dojrzeli do tego, by wygonić samochody z rynków. Już nawet nie mówię o centrum, tylko o samym rynku. Tymczasem na rynkach mamy parkingi i plątaninę ulic! Czechom nie wystarczy, że ulica idzie dookoła rynku, ona musi też przecinać rynek w poprzek, na ukos, albo nawet tworząc literkę "V". Zamiast podziwiać zabytkową zabudowę, ma się ochotę z takiego miasteczka jak najszybciej uciec.

Czeskie wioski są zupełnie inne. Tam czas zatrzymał się dawno temu i nie chce ruszyć naprzód. W niemal każdej wsi spotkać można ponad stuletnie, drewniane domy, które cały czas są pielęgnowane i zamieszkane. Taki żywy skansen. Nowe domy oczywiście też powstają, ale nie przytłaczają. Po prostu komponują się ze starą zabudową. Podobnie jest z samochodami. Też są, ale nie dominują tak jak w miastach i nie przeszkadzają.

Kamenický Šenov Jablonné v Podještědí Klimat czeskich wiosek
Jaroměř Nové Město nad Metují Nové Město nad Metují